przemek |
Wysłany: Wto 0:22, 22 Cze 2010 Temat postu: |
|
Rycerze dali żywą lekcję historii
Źródło: Stowarzyszenie Genius Loci
Data: 21 czerwca 2010
21 czerwca do Szkoły Podstawowej nr 8 w Wirku przybili rycerze oraz damy dworu, dając uczniom tej placówki żywą lekcję historii. Impreza miała związek z promocją zakończonego właśnie projektu edukacyjnego pt. "Wirek oczami uczniów" .
Dowiedz się więcej o projekcie
Zakończenie i promocja projektu stały się prawdziwym świętem szkoły. Uczniowie w dwóch grupach uczestniczyli w pokazach średniowiecznego uzbrojenia (XIV wiek), walki wręcz oraz tańca. Niespodzianką, która zakończyła warsztaty, był pokaz średniowiecznej broni czarnoprochowej, z której mogli wystrzelić także uczniowie. Warsztaty te przygotowało Stowarzyszenie rekonstrukcji historycznej Poczet Rycerski Ottona z Pilczy herbu Topór
Spotkanie z rycerzami było przede wszystkim okazją, by zaprezentować uczniom oraz zgromadzonym gościom czym zajmowali się uczestnicy projektu "Wirek oczami uczniów". Po krótkiej prezentacji wręczono nagrody zwycięzcom konkursu historycznego pt. "Co wiem o Wirku?". I miejsce zdobyła uczennica klasy Va, Anna Szindler.
Imprezę swoją obecnością uświetnili: ksiądz Marcin Brzóska - Proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Wirku, pani Grażyna Jaszczyk, Dyrektor Miejskiego Zakładu Obsługi Placówek Oświatowych, pan Henryk Piórkowski – Radny Miasta Ruda Śląska, pan Jan Wyżgoł – Radny Miasta Ruda Śląska, pan Wiesław Jagielski – Dyrektor Zespołu Szkół im. Św. Łukasza nr 3 w Rudzie Śląskiej oraz członkowie Stowarzyszenia Genius Loci, zajmującego się historią miasta.
|
|
muniek |
Wysłany: Pią 21:58, 04 Maj 2007 Temat postu: Zabytki dzielnicy Wirek |
|
Kolonia robotnicza "Ficinius"
Adres Ruda Śląska -Wirek, ul. Kubiny
Historia: Zespół 16 piętrowych domów robotniczych z 1867 r. -jedno z najstarszych osiedli tego typu na Górnym Śląsku. Stanęły dla pracowników kopalnii "Gottessegen" (Błogosławieństwo Boże).
Architektura: Domki murowane, kamienne (piaskowiec). Wewnątrz każdego znajdowały się 4 mieszkania. Za domami znajdowały się budynki gospodarcze, a dalej pola uprawne.
Współcześnie: Kolonia w 2006 r. znalazła się na Szlaku Zabytków Techniki wiodącym po najciekawszych obiektach zabytkowych związanych z przemysłem województwa śląskiego.
Więcej: http://turystyka.silesia-region.pl/szt/pl/14.html
____________________________________________________________
Wirek: Z wycieczką na „Ficinus”?
"Dziennik Zachodni", 7 marca 2008
Ficinus na trasie wycieczek? To nie żart, to fakt. Od kilku tygodni w katalogu jednego z katowickich biur podróży znajduje się propozycja dla osób chcących poznać historię śląskiego przemysłu. Wśród kilkunastu proponowanych turystom miejsc znalazła się między innymi kolonia robotniczych domków przy ulicy Kubiny.
Pracownicy Urzędu Marszałkowskiego od dawna zapowiadali komercjalizację Szlaku Zabytków Techniki województwa śląskiego. Temat podjęły Silesia City Center i jedno z katowickich biur podróży. Urzędnicy wskazali im najcenniejsze obiekty na szlaku, zaaranżowali spotkanie z ich właścicielami oraz udostępnili logo projektu i miejsce na swej stronie internetowej. Resztę zorganizowali partnerzy projektu i niespełna miesiąc temu pierwsza zorganizowana grupa turystów ruszyła na zwiedzanie.
Na bazie szlaku wytyczono trzy trasy: czarną, czerwoną i srebrną. Wirecki "Ficinus" - unikatowe XIX-wieczne osiedle zbudowane z kamiennych ciosów dla górników z kopalni "Gottessegen" - znalazło się na trasie srebrnej, wspólnie z kopalnią srebra w Tarnowskich Górach, radzionkowskim Muzeum Chleba i zabytkową stacją wodociągową "Zawada" w Karchowicach. W ramach pozostałych tras odwiedzić można między innymi katowicki Nikiszowiec, zabytkową kopalnię "Guido" w Zabrzu, gliwicką radiostację, muzeum pożarnictwa w Mysłowicach czy tyski browar. Biuro zapewnia przejazd autokarem, przewodnika, ubezpieczenie i bilety wstępu do zwiedzanych obiektów. W przerwie między kolejnymi punktami programu turyści odwiedzają restaurację, by posmakować śląskich specjałów.
Na razie pomysł nie przyciągnął tłumów. W lutym, na wspólne zwiedzanie śląskich zabytków z przewodnikiem ruszyło ponad dwudziestu chętnych. Inicjatorzy projektu są jednak przekonani, iż konsekwentną promocją uda się zachęcić goszczących w regionie do wyruszenia szlakiem tutejszego przemysłu.
Na całym świecie taka turystyka to świetny interes. My również wierzymy, że nam się uda. Ulotki informujące o tej propozycji już wkrótce pojawią się w hotelach. Bardzo liczymy bowiem na osoby spoza Śląska, przyjeżdżające tutaj na konferencje, spotkania biznesowe, czy choćby do rodziny. My dajemy propozycję, jak atrakcyjnie spędzić wolny czas - tłumaczy Monika Magner z Silesia City Center, zajmująca się projektem wycieczek.
Urzędnicy marszałka liczą, że pomysł podchwycą inne biura podróży. - Wszystkie propozycje mogą liczyć na naszą merytoryczną pomoc - zapewniają. Za powodzenie przedsięwzięcia trzymają kciuki restauratorzy z "Ficinusa". Dla nich przyjazd wycieczek to szansa na dodatkowy zysk i dodatkową promocję. Oni nie mają wątpliwości, że osiedle warte jest pokazania turystom.
- To prawdziwa perełka. Tylko dla tego miejsca warto przyjechać do Rudy Śląskiej. Klienci są zachwyceni. Mówią, że czują się tu jak w innej epoce - zachwala pomysł Beata Siudy, szefowa restauracji "Stary Dom"
Unia pomogła w modernizacji
Pod koniec lat 90. minionego stulecia na rewitalizację ul. Kubiny gmina dostała prawie 223 tysiące euro w ramach unijnego programu Phare - STRUDER. Prace trwały dwa lata. Do XIX-wiecznych domków zostały doprowadzone media, położono też kostkę brukową na całej długości ulicy. Następnie zabytkowe domki zostały sprzedane prywatnym właścicielom. Ci mieli cztery lata na ich adaptację do swej działalności. Wszelkie prace przy elewacjach musiały być prowadzone zgodnie z zaleceniami konserwatora zabytków.
Michał Wroński - POLSKA Dziennik Zachodni
____________________________________________________________
"Ficinus" - Urok starego osiedla
Źródło http://katowice.naszemiasto.pl/kocham_nasze_miasto/specjalna_artykul/635551.html
Takich miejsc jak "Ficinus" na Śląsku zostało niewiele. Kolonia kamiennych domków stanęła prawie 150 lat temu za pieniądze rodziny Donnersmarków - właścicieli pobliskiej kopalni "Gottessegen" (Błogosławieństwo Boże). To właśnie jej pracownicy byli pierwszymi mieszkańcami osiedla.
Dziś w XIX-wiecznych domkach nikt już nie mieszka. "Ficinus" staje się natomiast miejscem, gdzie przy kawie bądź "małym jasnym" można spotkać się ze znajomymi i do późnej nocy wspominać stare dzieje. Być może na osiedle zajrzą też goście spoza miasta - w ubiegłym roku kolonia trafiła na Szlak Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.
- To miejsce miało swój nietypowy urok. Nigdy nie przechodziłem przez nie obojętnie, zawsze stanąłem i obserwowałem, jak ci ludzie tu żyją. To był ogromny kontrast: my w blokach, a u nich jeszcze ubikacja na dworze, kokotek w sieni i piece na węgiel. W końcu kiedyś zaklupałem do jakiś drzwi i poprosiłem gospodarzy, żeby mi pokazali jak wygląda taki domek od środka. No i wpuścili mnie - wspomina Grzegorz Stasiak, który w połowie lat 70. zamieszkał na pobliskim osiedlu.
Jak przekonał się przyszły kabareciarz (wówczas jeszcze pracownik huty) w środku kamiennego domku znajdowały się cztery mieszkania: dwa na parterze i dwa na piętrze. Z tyłu ulokowane były chlewiki dla wszelkiej maści zwierzęcego inwentarza.
- Mieszkańcy hodowali kury, gęsi czy króliki. Przy niemal każdym chlewiku był też gołębnik. Ja się szło w niedzielę do kościoła, to widziało się gołębiarzy w ich charakterystycznych kajach. Niektórzy przerabiali chlewiki na garaże i trzymali tam te swoje mopliki. Stąd też potem Krzysiu Hanke wymyślił "w chlewiku mi stoi te cudo, a nad nim huśtają się kury" - śmieje się Grzegorz Stasiak. Jak dodaje na "Ficinusie" panowała prawdziwa wspólnota.
- Wszyscy o wszystkich wszystko wiedzieli. Obok ogródków stały ławeczki, tam ludzie zbierali się na klachy. Czasem w sobotę faceci grali na akordeonie czy gitarze, były śpiewy, ale czasem, po 15-tym (wypłacie) zdarzały się haje. Można tu było prosto z okna kupić prażony słonecznik, sypany do papierowych kopert. Tu zresztą było wszystko: i słonecznik i melina - opowiada kabareciarz.
Z biegiem czasu młodzi coraz rzadziej chcieli jednak zostawać na "Ficinusie". Szli mieszkać do bloków, a wyludnione osiedle zaczęło się chylić ku upadkowi. W opuszczonych budynkach rozgościło się szemrane towarzystwo, rozkradając co się dało i niszcząc, czego się wykraść nie dało.
Przed ruiną uratowały osiedle unijne pieniądze. Uzbrojone w media XIX-wieczne domki wykupili od miasta przedsiębiorcy i od dziesięciu lat z różnym skutkiem starają się rozkręcić w nich interesy. Do pełnego zagospodarowania wszystkich domków jeszcze trochę brakuje, ale obraz osiedla wyraźnie zmienił się na lepsze.
- Ja sobie bardzo chwalę, to co się tu teraz dzieje. To kontynuacja tego, co się tu działo trzydzieści lat temu. Tylko już słonecznika nie idzie kupić - ocenia Grzegorz Stasiak.
Domy dla powstańców
Ciekawostką "Ficinusa" są tzw. "domy uchodźckie". Jeden z nich stoi przy zachodnim krańcu osiedla, drugi już poza nim, przy ul. Różyckiego. Zbudowano je w okresie międzywojennym dla emigrujących z niemieckiej części Górnego Śląska powstańców śląskich i polskich działaczy plebiscytowych. Podobne budynki stanęły też w Bielszowicach. Na elewacjach budynków znajdowały się charakterystyczne reliefy, przedstawiające wędrowca z węzełkiem.
Michał Wroński - Dziennik Zachodni |
|